Uncategorized

Zdrowe coś na ząb, czyli orzeszki sojowe ! :)

Rate this post
W swoim przepisie korzystałam z soi, którą otrzymałam w przesyłce od Sante. 
Soja zawieraja bardzo dużo białka (nawet do 40%), które jest pełnowartościowe, a jego skład aminokwasowy jest najbardziej, spośród produktów roślinnych, zbliżony do białka mięsa. Oprócz dużej ilości białka roślina ta jest źródłem węglowodanów i tłuszczów (nawet do 20%), w tym najzdrowszych wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. Stąd suche ziarna soi są nieco bardziej kaloryczne od ziaren grochu czy fasoli: 100 g suchych ziaren soi dostarcza 385 kcal, a grochu i fasoli – 290 kcal. Ziarna soi są także obfitym źródłem węglowodanów, lecytyny (wzmacniającej układ krwionośny i układ nerwowy), genisteiny (zapobiegającej nowotworom), flawonoidów, fito estrogenów (roślinnych hormonów, które łagodzą zaburzenia hormonalne oraz pomagają w profilaktyce chorób nowotworowych i krążenia) i błonnika (o. 10%). Soja zawiera także specjalne substancje przeciwdziałające utlenianiu, co zapobiega jełczeniu tłuszczu w nasionach i w surowym oleju. Jest produktem bezglutenowym o właściwościach antymiażdżycowych, podwyższających odporność organizmu. Polecana jest starszym kobietom, gdyż łagodzi objawy menopauzy, nie powodując skutków ubocznych. Wpływa też na obniżenie poziomu cholesterolu i zwiększenie masy kostnej.


Takie orzeszki są idealnym rozwiązaniem na szybką i pełnowartościową przekąskę, znikają w ekspresowym tempie, ich przygotowanie nie jest czasochłonne, trzeba jedynie wcześniej to zaplanować i moczyć ziarna soi w wodzie przez minimum 12 godzin. Nigdy wcześniej sama nie kupowałam soi, dopiero Sante mnie ”zmusiło” to wprowadzenia do swojej diety nowego warzywa strączkowego 🙂 Raz kupiłam sobie tofu, ale nie za bardzo przypadło mi do gustu, pewnie nieumiejętnie je przygotowałam. Takie sojowe orzeszki są dostępne w sklepach, jednak wykonanie ich samemu w domu bardziej się opłaca, a smakują tak samo, dodatkowo sami możecie wybrać wasz ulubiony smak 🙂

 Trochę nie ma sensu pisać dokładnych skłaników, bo jedynym niezmiennym jest dowolna ilość ziaren soi. Dodatkowo musicie wybrać swoje ulubione przyprawy, ja dodałam jedynie sól i słodką paprykę, ale idealnie nadadzą się również zioła prowansalskie, chilli, granulowany czosnek, suszona cebula. Ziarna soi należy pozostawić namoczone w wodzie na całą noc, potem odlać wodę, posypać przyprawami i przesypać na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Takie ”orzeszki” piec w 180 stopniach przez 50 minut. Powinny być naprawdę chrupiące. Mam wątpliwości, czy mój piekarnik w mieszkaniu, które teraz wynajmuję trzyma tempareturę, dlatego kontrolujcie czas, bo możliwe, że 40 minut wystarczy, a 50 sprawi, że soja się przypali, bądźcie czujni 🙂

12 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *